środa, 29 grudnia 2010 20:26

Parę dowcipów_1

Napisał

Pośmiejmy się: 1. seria

1944. Berlin. Kancelaria Rzeszy. Godzina 8.00
Wchodzi Himmler do sekretariatu, łapie sekretarkę za dłoń.
Ona się cała rozpływa w skowronkach.- Jutro złapie Panią za co innego! Wychodzi.
Nazajutrz wchodząc do sekretariatu łapie ją za pierś.- Jutro złapie Panią za co innego ! Wychodzi.
Następnego dnia Himmler wchodzi do sekretariatu. Niespodzianka,
sekretarki nie ma, a na biurku kartka: "Za Wacusia mnie nie złapiesz. J-23."

Ludzie siedzą w samolocie na lotnisku i czekają na pilotów. Przychodzą z godzinnym opóźnieniem.  
Jeden z psem przewodnikiem drugi z białą laska. Ludzie przerażeni no ale nic. 
Samolot kołuje na pas startowy rozpędza się. 500m do końca pasa 400, 300, 200m.  
Ludzie krzyczą: Startujcie! Startujcie !!!!!  Samolot wystartował podwozie się schowało.  
Jeden pilot mówi do drugiego.- Jak kiedyś nie krzykną to się rozpieprzymy!

Idzie dwóch hydraulików po schodach bo winda się popsuła, idą na ostatnie piętro.Po chwili jeden mówi:-
Mam dobrą i złą wiadomość, którą wolisz pierwszą?-
Dobrą.- Dobra jest taka, że zostało nam jeszcze tylko jedno piętro. A zła: pomyliliśmy bloki.

Jadę autobusem, nie jest za luźno, ale miejsce siedzące mam. Trzeba podać bilet do skasowania.
Obok stoi mężczyzna. Jak się do niego zwrócić - "Ty", czy "Pan"?
Autobus jest ekspresowy. Jeśli mężczyzna nie wysiadł na poprzednim przystanku znaczy, że jedzie
do mojej dzielnicy. Jedzie z kwiatami - znaczy do kobiety. Kwiaty wiezie piękne, znaczy to, że
i kobieta jest piękna. W naszej dzielnicy są dwie piękne kobiety - moja żona i moja kochanka.
Do mojej kochanki facet jechać nie może, bo ja do niej jadę. Znaczy, że jedzie do mojej żony.
Moja żona ma dwóch kochanków - Waldemara i Piotra. Waldemar jest teraz w delegacji... - Panie Piotrze, mógłby mi pan skasować bilet?

Gruba baba do grubej baby:- Jem tyle co wróbelek, a jestem taka gruba!
Na to druga:- A ja słyszałam, że wróbelki jedzą tyle ile ważą.

Stworzył Pan Bóg rośliny, patrzy i się cieszy, że takie ładne się udały.
Stworzył Pan Bóg zwierzęta i patrzy na nie zadowolony bo są przepiękne.
Stworzył Pan Bóg mężczyznę. No wyszedł idealny. Stworzył Pan Bóg kobietę.
Patrzy, patrzy i stwierdza:- Ty to się będziesz musiała malować...

Starszy Francuz poszedł do spowiedzi:- Ojcze, na początku drugiej wojny światowej zapukała do moich drzwi piękna dziewczyna i poprosiła,
  żebym ją ukrył przed Niemcami. Ukryłem ją na strychu i nigdy jej nie znaleźli.- To był wspaniały uczynek, nie powinieneś się z tego spowiadać.- Niestety ojcze, ja byłem taki słaby, a ona taka piękna... Powiedziałem jej, że za schronienie
   na strychu musi spędzać ze mną każdą noc.- No cóż, to były ciężkie czasy... Gdyby Niemcy odkryli, że ją ukrywasz z pewnością zabiliby cię
   i miałeś prawo się obawiać. Jestem pewien, że Bóg weźmie to pod uwagę i osądzi twoje
   uczynki sprawiedliwie.- Dziękuję ojcze. To mi zdjęło kamień z serca. Czy mogę jeszcze o coś zapytać?- Oczywiście, pytaj.- Czy muszę jej powiedzieć, że wojna już się skończyła?

Czytany 1151 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 28 listopada 2013 03:03
Więcej w tej kategorii: « Parę dowcipów_2
Zaloguj się, by skomentować