wtorek, 04 stycznia 2011 20:17

Tak było i bywa cz. 1

Napisał

W części 1-szej prezentujemy wpisy do KSIĘGI GOŚCI z okresu 01.02.2008 do 28.08.2009. Zapraszamy - kliknij "Więcej"

28.08.2009 - J + K

Wbrew pozorom nie będzie to historyjka o słynnym duecie Jaruzelski - Kiszczak ,ale o naszych przemiłych kolegach Staszku i Julku. Julek zgłębiając fenomen czasu doszedł do rewelacyjnego odkrycia , że na osi czasu tak samo
ważna jest wartość 15.00 jak i 15.03. Umawiał się więc niestandardowo n.p. 17.39.

Wracam kiedyś z miasta , a na portierni drepce jakieś spłonione dziewczę.

- Zobacz co z Julkiem , bo umówił się o 16.47 a już minęła 17.47.

Zachodzę - gra ze Staszkiem w szachy.

Juleczku, na portierni tęsknota zżera zupełnie ładną dziewczynę i istnieje obawa że zeżre ją doszczętnie.

- Zupełnie zapomniałem..Lecę! Dograj za mnie partię.

Popatrzyłem na szachownicę - katastrofa. Przewaga Staszka kolosalna i nie ma co dogrywać.
Postanowiłem się troszkę podroczyć. Poddajesz partię ,czy chcesz grać. Szanse masz minimalne.

Nie widzisz jaką mam przewagę.

Wojska masz rzeczywiście więcej, ale pozycję katastrofalną.

No i zaczęliśmy grać. Ja ruch błyskawiczny. a Stasio wpadał w pridum. Zacząłem więc czytać książkę.

Gdzieś tak po północy i po dziesięciu ruchach dostałem mata.

Mówiłem że wygram ale powiedz mi co chciałeś osiągnąć odchodząc wieżą na H6.

Staszku - jak mnie nie zabijesz, to ci powiem że nie wiem, bo gram pierwszy raz w życiu. Staszek okazał się nad wyraz wyrozumiały i litość w sercu miał. ŻYJĘ ! I przeczytałem ,,Wojnę i Pokój" Nie całą ino 1-szy tom.

21.08.2009 - Jak I - to Karol !

Załatwił mi Karol przydział stypendium. Z własnej inicjatywy. Nie ubiegałem się o nie bo byłem bez szans. Ojciec krawiec. Dzięki Karol. O tym wydarzeniu doniesiono mi. Tak mniej więcej po 3 godz. przychodzi z tajemniczą miną Karol.

- Jest szansa abyś dostał stypendium, tylko musisz napisać podanie.

- To jest bezcelowe bo nie mam szans a po zatem wynoszę się do Warszawy. Szkoda papieru!

- Zrobimy to tak: ja napiszę a ty tylko podpiszesz.

Tak też zrobiliśmy.

Na Karola zawsze można było liczyć !

Tyle słów pociechy na szabas dzisiejszy !

14.08.2009 - Też F, ale Marian.

Jedną z frapujących rozrywek była gra w pokera. Na pieniądze bo inaczej się nie da. Drobne sumy były płacone gotówką, a na grubsze wystawiano rewersy. Można było nimi obracać, ale tylko w grze. Banki i sklepy nie chciały honorować.

Na koniec studiów ogłosiliśmy amnestię i rewersy uroczyście spaliliśmy. Ale Marian swojej wygranej nie chciał popuścić.

A było tak. Do partii pokera dosiadł się kol. z architektury. Przegrał co tam miał i aby się odegrać postawił noc poślubną. Przegrał. Przegrał też 3 miesiące pożycia małżeńskiego. Długi karciane są długami honorowymi i winne być spłacane w ciągu 24 godzin. Zważywszy delikatność materii - wydłużyliśmy termin do 48 godzin.Kolega dał w długą i był widywany we Wrocławiu.

Świnia a nie człowiek honoru !

07.08.2009 - F jak Felek

Opowiadał nam że jego dziadek służył w armii carskiej. Garnizon był parę wiorst od miasta, ale na niedzielę połowa garnizonu dostawała propusk i miała wrócić do północy.Wracała połowa tej połowy. W zależności od pory roku zaprzęgano albo kilka sań, albo fur i wysyłano ekspedycję poszukiwawczą. Sołdat leżący głową w kierunku koszar - unikał kary. Chęci miał dobre ale sił zabrakło. Leżący głową w kierunku miasto - 10 dni ścisłego. Chciał wrócić do miasta.

Podejrzewam że to ten sam garnizon w którym przed gienieralską inspekcją przygrożono - jak mi się który poskarży, ruski rok popamięta. Chwalić !

Gienierał pyta. Chleba macie dość ?

Dość , jeszcze zostaje.

Odpadki marnujecie ?

Nie, zjadamy i jeszcze brakuje.

31.07.2009 - B- jak Błażej.

Byliśmy u początków Filharmonii Szczecińskiej. Na Święto Rewolucji miał być koncert i V-ta Symfonia Beethowena. Koncert w nieopalonej sali ZBM [? ] Na scenie wygalowana i szczękająca zębami 30-to osobowa orkiestra, a na widowni kilkunastu opatulonych melomanów. Zagrali i wyszła 0,5-ta. Pytam Błażeja.

Za takie kiepskie granie, takie rzęsiste brawa? Po pierwsze to cud że w tych warunkach cokolwiek zagrali. Po drugie - ręce mi zmarzły.

Po trzecie nie marudzić - ich jest więcej. Wtedy zrozumiałem na czym polega demokracja. Racji można nie mieć ale trzeba być w większości.

24.07.2009 - Józek B. opowiada

Stoję ci ja w barze mlecznym i kombinuję na co mnie stać, duże mleko i dwie bułki z masłem , czy tylko jedna. ale z serem. Przedemną stoi dwóch forsiastych.

Pierwszy - proszę duże mleko dwie bułki z masłem i jajecznicę.

Drugi - dla mnie to samo z tym że jajecznicę poproszę z 15 - tu jaj.

Nie mogę sprzedać z 15-tu.bo cenę mam skalkulowaną na 2jaja. Może być albo z 14,albo 16

To raczej z 16 -tu.

I co ?

Nie wiem, bo wyszedłem.

18.07.2009 - Mileńkie.

Pozwolicie ,że będę uzupełniał ,, KAMRATÓW " Mieczysława Wielkiego o historyjki o naszych kolegach Gienek Bielakowski

Na drugim obozie wojskowym wypożyczył sorty wyjściowe i pojechał do Szczecina. Odwiedził żony i dziewczyny, użalając się nad ciężką dolą szkolonych. Żarcie podłe, witaminki nie uświadczysz. Pociąg do Trzebiatowa odchodzi o 6.20.

Gdyby ktoś chciał prze- słać paczkę - to ja chętnie.

Tak gdzieś około 20-tej otrzymujemy wiadomość , że mamy się zgłosić po paczkę na szlaban.

Widok taki : Gienio bliski śmierci klinicznej oparty na szlabanie i góra paczek.

-Przywiozłeś ?

Nie, przyniosłem.

14 km! Gieniu, przecież tego na raz wziąść nie sposób. -Część podnosiłem i wracałem po następne. Trzy razy ?

Ja bym to wyrzucił do rowu. Śmiecił nie będę! Gienio był prekursorem ekologii

Pozdrawiam i ostrzegam - będę snuł, ale tylko na życzenie publiczności.

14.03.2008 - Szczerba

Kilka słów wspomnień o Rysiu Zambrzyckim

Już od 4 lat nie ma Go między nami. Zmarł 11.02.2004. Pochowany jest na cmentarzu Bronowickim w Krakowie.

W imieniu naszego rocznika pożegnaliśmy Go razem z Andrzejem Gryglaszewskim.

Z Rysiem znaliśmy się jeszcze przed studiami, łączyła nas zawsze "miłość" do zapasów. Przy spotkaniach ten temat zawsze się pojawiał.

Po Jego powrocie z USA spotykaliśmy się kilka razy. Szczególnie zapamiętałem długi wieczorny "kawalerski" spacer po Starym Mieście w Krakowie.Czuliśmy się jak 20-latkowie tylko tempo spaceru nie to i piliśmy jedynie wodę mineralną.

Ostatni raz odwiedziłem Go w szpitalu, mimo poważnego stanu był pełen pogody ducha. Planował wydać swoje opowiadania, ale niestety nie zdążył. Pamiętamy Go jako człowieka pełnego życia, pogodnego i nadzwyczaj dowcipnego. Nigdy Jego żarty nie robiły nikomu przykrości.

Kochał życie i ludzi, lubił nowe wyzwania i tak żył.

Szczerba

PS. Spotakaliśmy Rysia syna - Przemka, wykapany Ojciec!

06.03.2008 - WITAJ GO(ś)CIU !

Strzeliłem byka ,ale Cię zaktywizowałem i wywołałem do tablicy. A wspomnienia ... tak jak w znanej Ci piosence chóru rewelersów.

... jakie są, takie są, ale są, ale są.

Bo o innych nie ma.

Zapytano radio Erewań - czy to prawda że Piotr Czajkowski był homoseksualistą ?

Tak to prawda, ale kochamy go nie tylko za to.

Gociu - kochamy Cię nie tylko za sygnał TV Szczecin .

Serdeczności zasyłam !

Olek

26.02.2008 - Gociu

Ha, ha. Jednak to prawda że im człek starczy tym bardziej oryginalny. Trzymać trzeba zawsze pozycję wertykalną a nie "werdykalną" Pozdrawiam czołowego gawędziarza naszego rocznika. SN

19.02.2008 - JAK SŁODKIE SĄ WSPOMNIENIA !

Uuuuu! Uuuuu! Uuuuu! Kojarzycie? To nie ..duchy idą nocą, to sygnał wywoławczy TV Szczecin. Wymyślił go i wyemitował nasz kolega Gocio.

I to zanim powstała TV.A jak już powstała to zawłaszczyła i bezczelnie, za ,,biezdurno" eksploatuje twórczą inwencję Gocia dla niskich celów komer-cji.

Gdyby autor za każde uuuuu otrzymywał ćwierć złamanego szeląga, byłby majętnym kolegą.

Trzymać pozycję werdykalną!

OLEK

01.02.2008

Kochani! Wpadam i podiwem se Wasze potwarze. Umila mi to mój żywot emerycki. Usiłuję skompletować grupę o nazwie – Ali [jest], Baba[obecna] i 20- tu rozbójników [z tym gorzej]

Pozdrawiam! OLEK

Czytany 1844 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 25 listopada 2013 20:24
Więcej w tej kategorii: « Tak było i bywa cz 2
Zaloguj się, by skomentować