Zjazd w 50.rocznicę rozpoczynania studiów w Szkole Inżynierskiej w Szczecinie na Wydziale Mechanicznym. Niniejszy opis ilustruje galeria zdjęć "G4 Zdjęcia Rok 2002"

Zbieramy się w dawnym kościele akademickim i dziękujemy Bogu za dotychczasowe życie oraz modlimy się za naszych Kolegów, którzy odeszli do Pana.

Następnie udajemy się do Uczelni do Sali Senatu, gdzie zostaliśmy zaproszeni przez JM Rektora i Dziekana Wydziału Mechanicznego. Atmosfera spotkania była bardzo przyjazna bo w gronie absolwentów tego samego Wydziału . JM Rektor prof. dr hab. inż. Mieczysław Wysiecki i Dziekan-prof. dr hab. Stefan Berczyński studiowali na tym samym Wydziale, wiele lat później.

Od prof. dr hab. inż. dr h.c. Wiesława Olszaka, Naszego Wychowawcy usłyszeliśmy wiele pochwał za naszą postawę, zaangażowanie i zdobycze zawodowe. Przypomniał nam nasze młodzieńcze „występki”, o których jak się wyraził, dzisiejsze pokolenie nie ma pojęcia jak można być dowcipnym i nie obrazić nikogo.

Zabierający głos- JM Rektor i Dziekan Wydziału zapoznali nas z osiągnięciami Wydziału i warunkami jakie ma dzisiejszy studiujący. Największym zmartwieniem Władz Uczelni jest to, że absolwenci tego Wydziału nie mają możliwości znalezienia godnej pracy. W Szczecinie zostały zlikwidowane, albo są w trakcie likwidacji zakłady pracy branży metalowej i innej, w których pracowały i rozwijały się rzesze absolwentów mechaników np. POLMO- Fabryka Mechanizmów Samochodowych, Bumar- Hydroma, fabryka hydrauliki siłowej, SELFA- fabryka urządzeń grzejnych, fabryka dźwigów- ZREMB, fabryka kabli-ZAŁOM, fabryka Wózków, HUTA-Szczecin, PAPIERNIA Skolwin, „MERATRONIK”- fabryka elektronicznych urządzeń pomiarowych, Fabryka Kontenerów, Przedsiębiorstwo INSTAL i wiele innych mniejszych zakładów pracy, a przede wszystkim zagrożona jest Stocznia Szczecińska –największy zakład pracy, który pochłaniał ogromne ilości absolwentów tego kierunku. Taki sam los spotkał zakłady pracy w terenie. Wystarczy wymienić: fabrykę siłowników hydraulicznych w Choszcznie, ZNTK w Stargardzie, wytwórnię urządzeń rolniczych „MEPROZET” w Pyrzycach, wiele POM-ów i wiele innych. Ten stan gospodarki szczególnie odbił się na naszej Uczelni, która utraciła bezpowrotnie bazę doświadczeń , ścisłej współpracy i bazę doświadczonej przyszłej kadry.

Wielu z nas po studiach pozostało w Szczecinie by rozwijać jego gospodarkę, a tym samym gospodarkę Kraju i robiliśmy to z wielkim zaangażowaniem. Teraz niestety pozostaje gorycz po tym co zostało przez nas stworzone i NIE przez nas zostało zniszczone .

Kurier Szczeciński z 4.10.2002 (red. Elżbieta Kubera) zamieścił artykuł pod znamiennym tytułem ”Dokonania i gorycz- inżynierowie z rocznika 1956-57” w którym wypowiadali się nasi koledzy: Zygmunt Ossowski, Henryk Krenke, Zdzisław Zaleski, Stanisław Jardzioch , Ryszard Zambrzycki.

Wszyscy podkreślali, że to, co się stało z gospodarką Szczecina jest bolesne, a gospodarka Kraju poniosła niepowetowane straty. Ale skoro tak się stało, to winniśmy zachować przemysł produkujący statki, i bronić go przed upadkiem. To miasto musi być związane z gospodarka morską- to jest jego symbol tak jak Gryf Szczeciński.

Później zwiedzaliśmy instytuty, katedry, pracownie zapoznając się z osiągnięciami i bieżącą pracą, podziwialiśmy osiągnięcia, a także warunki w jakich może studiować młodzież. Porównywaliśmy do warunków w jakich nam przyszło pobierać naukę i każdy z nas myślał jednakowo…

Po obiedzie wyruszyliśmy „piętrusem” na wycieczkę po mieście. Koledzy, którzy dawno nie byli w Szczecinie odnajdywali stare miejsca ale jakieś inne-mawiali.

Zakończenie Zjazdu nastąpiło w Klubie Politechniki przy ul. Ku Słońcu. Udział brali; Władze Uczelni i uczestnicy naszej grupy. Były przemówienia, mowy i wspominki. Rysiek Zambrzycki odczytał kilka swoich wspomnień z pobytu na obczyźnie (USA). Mietek W. składał sprawozdanie ze stanu zaawansowania książki pt.”Kamraci”,a ”Morda” i „Zyga” mówili o doświadczeniach zawodowych, a Włodek K. pociesznie wspominał Sorbonę-Studium Wojskowe.

Podjęto uchwałę, że następne spotkanie za 4 lata t.j w 2006r. na 60.rocznicę powstania Politechniki. Rysio Zambrzycki zobowiązywał każdego, aby koniecznie na Zjazd przybył i nie wybierał się w „Długą Podróż”.