XV zjazd naszej grupy akademickiej odbył się w dniach od 2 do 4 września 2016 w Łukęcinie w Ośrodku Wypoczynkowym „Wrzos”. Tym razem byliśmy w zmniejszonym składzie. Powodów było wiele, ale najpoważniejszą przeszkodą było zdrowie (dotychczas było dobre), nie tylko nasze, ale naszych najbliższych osób.

Właśnie dla podtrzymania dotychczasowej więzi (którą się szczycimy) dwóch naszych kolegów: Staszek Neumann i Janek Czajka - nie mogąc być obecni na Zjeździe – witali kolegów z Kutna i Warszawy na Dworcu Głównym PKP w Szczecinie. Inni nieobecni byli z nami w związku telefonicznym lub myślami.

Kazik i Lodzia Taczałowie oraz Irenka Jurksztowicz przyjechali drugiego dnia. To wszystko świadczy o tym, że nadal tworzymy zgrany zespół ludzi wzajemnie szanujących się od wielu, wielu lat. Organizowanie kolejnego zjazdu staje się coraz trudniejszym zajęciem dla organizatorów, a mimo tego na obecnym zjeździe postanowiliśmy, że będziemy się starali zorganizować XVI Zjazd w roku przyszłym, czyli 2017. Nasze spotkanie w Łukęcinie było bardzo miłe, bo choć jesteśmy starsi i łysi, niedowidzący, niedosłyszący z przejściami i bez powabu, to nadal duchem jesteśmy żakami z tamtych lat, lat naszej młodości.

Zawsze cieszymy się z naszego spotkania. I tak było teraz. Rozmawialiśmy na każdy temat, nas interesujący. Przy tym mamy co wspominać, bo od początku tj. od 1952 roku tworzymy zgrany zespół, który nie tylko razem zdobywał wiedzę fachową, ale razem brał udział w życiu sportowym AZS, artystycznym w „Żaku”, w chórze PS i w innych zespołach, w zabawach studenckich- najpiękniejszych na one czasy- organizowanych przez nas samych i naszych kolegów z innych Wydziałów, w wycieczkach, na których poznawaliśmy nasze sympatie i dowodziliśmy, że potrafimy być rycerscy. Poznawaliśmy swoje zalety podczas zdawania egzaminów, robienia prac dyplomowych i później, już jako inżynierowie pracujący często w jednym zakładzie pracy pomagaliśmy sobie. Nie mieliśmy problemu, aby utrzymywać bliskie kontakty z koleżankami i kolegami pracującymi w różnych zakładach, nie tylko w Szczecinie, ale całej Polsce, ponieważ często spotykaliśmy się towarzysko i omawialiśmy najróżniejsze problemy. Tak było i tak pozostało. My tworzymy niepowtarzalny zespół. Nasz Profesor Wiesław Olszak, któremu życzymy zdrowia i wielu wielu lat życia mówi, że nie pamięta aby taki „ROK” był na Uczelni drugi. To zobowiązuje i również dlatego nadal będziemy się spotykali i wymieniali poglądy.

Najbardziej cieszymy się z naszych dzieci i wnuków. Dzieciom umożliwiliśmy zdobyć wykształcenie. Nieraz bardzo wysokie, czyli daliśmy im wędkę. Za obfitość połowu dbają sami, co widać po naszych wnukach. I o tym też mówimy na naszych Zjazdach i nadal jesteśmy zatroskani o ich przyszłość, kiedy analizujemy to wszystko co się wokół dzieje.

We „Wrzosie” byliśmy kolejny raz, a to dzięki Pani Basi Dłuskiej, która zawsze gwarantuje nam dobre zamieszkanie w schludnych pokojach, dobre wyżywienie i wszelkie wygody w obcowaniu z przyrodą. W tej miłej atmosferze przez kilka dni odpoczywaliśmy po trudach każdego dnia. Atmosferę zjazdu poznacie po zdjęciach, których opisy jeszcze bardziej przybliżą Was do nas - absolwentów Wydziału Budowy Maszyn Politechniki Szczecińskiej z lat 1956 i 1957 (kurs magisterski).